Relacja z XIV Sejmiku' 2011 - Robert Sobczyk z Gdyni

Wszystko dla mnie zaczęło się w czwartek wieczorem od powitania z głównym organizatorem Boskiego Festiwalu czyli XIV Sejmiku Młodzieży księdzem Jackiem Grochowskim SDB – jak miło się zobaczyć z bratnią duszą.

Później na pole namiotowe i nocne rozkładanie namiotu. Miły kleryk, niestety nie pamiętam imienia, długo czekał na wpisanie na listę uczestników i wydanie identyfikatorów – namiot jest duży i długo się go rozkłada.
Pierwsze spostrzeżenie stoi niedaleko nas indiańskie kipi – czy ja się pomyliłem i trochę później druga myśl: jestem chyba najstarszym uczestnikiem, ach te niepotrzebne 30 kilogramów starości, a moja córka jej koleżka chyba są jednymi z młodszych – co za mieszanka.
Patrzę się dalej i spostrzegam wszystko, co powinno być na polu namiotowym – jakie ono równe i przyjazne do wbijania śledzi (kto rozbijał namiot ten wie, ze czasami są poważne trudności we wbijaniu śledzi w ziemię), od polowego zlewu z bieżącą wodą, przenośnymi toaletami, bramami, harcerzami pilnującymi uczestników i aby nikt spoza nie dostał się na pole, dalej szkoła i z normalnymi prysznicami i toaletami dla płci przeciwnej i dla chłopaków w zaaranżowanym namiocie. Dalej scena z profesjonalnymi światłami i nagłośnieniem.
Nie wierzę własnym oczom: czy ja jestem na „imprezie” kościelnej?
Jednak są ludzie, a ściślej Salezjanie, którzy dla Jezusa umieją zrobić coś dobrze i profesjonalnie.
Dziewczyny nie wytrzymują rozkładania namiotu i idą na koncert Arciego (www.arci.pl) – raper pochodzący z Armenii. Warstwę tekstową można podsumować, jako chrześcijaństwo w każdym calu, muzyka – rap, ale najważniejsze było w środku koncertu – świadectwo człowieka, który przyjechał do Polski i trochę się zagubił, lecz dzięki Bogu znalazł swój sposób na życie z Bogiem i to przesłanie towarzyszyło mu przez cały koncert.
Namiot rozstawiony rzeczy przyniesione pora samemu odwiedzić „salę koncertową”.
Prowadzący ksiądz Przemysław Cholewa zapowiada rozstawiający się zespół – Porozumienie (www.porozumienieband.com), pierwsza myśl nie znam – ciekawe, co chłopaki pograją. Ksiądz Przemek – powinni go zatrudnić w Opolu naprawdę daje radę, przedstawia zespół i zaczyna się… i zaskoczenie chłopaki grają tak, jak misie lubią, czyli przesterowane gitary, słucham dalej i zadaję sobie pytanie:
dlaczego ja ich nie znam?
Koncert wspaniały i w środku wokalista daje świadectwo jego spotkania z Bogiem, można je podsumować, że pomimo wielkich strat (śmierć ojca) istnieje Kościół żywych i umarłych i między nimi jest relacja, niezrozumiała dla ludzi niewierzących, ale trzeba wierzyć!
Kończy się koncert popadam w koszta i drogą kupna nabywam płytę. Później okazuje się, że zakupu nie żałuje – pewno trzeba napisać coś o niej. Ze strony dowiaduje się, że w dniach 12–13.11.2011 zagrają w Gdańsku – polecam.
Krótka rozmowa z członkami zespołu, i siusiu, paciorek i spać.
W nocy niespodzianka zaczęło padać i tak pukało w namiot całą noc, jakby chciało wszędzie gwoździe powbijać, ale rano jak wstaliśmy to przestało, bo przecież w ciągu dnia nie może być deszczu. Ci, którzy nie okopali namiotów żałowali tego.
Piątek od rana to panel dyskusyjny z Arcim, obiad i pierwsze spotkanie z księdzem Maciejem Sarbinowskim SDB egzorcystą pracującym w Warszawie. Mocna była Jego mowa i jakże potrzebna, Zły działa i trzeba znać jego sposoby, ale jeszcze większa jest łaska Pana.
Jest najważniejszy punkt programu Msza Święta, potem obiad, czyli małe, co nieco dla naszego ciała.
Potem na scenę wkracza ksiądz Przemysław ze swoją ekipą Salezjańskich Wspólnot Ewangelizacyjnych – potężna dawka Boskiej energii – umieją robić Boską zadymę. Wspólne śpiewanie chrześcijańskich szlagierów, okrzyki no cóż jestem za stary, ale młodzi to kupują.
Krótka przerwa i wkracza zespół Jestem ze Świnoujścia. Specjalnie podaje miejscowość, bo w Gdańsku jest zespół o tej samej nazwie, ale to nie to samo. Dziewczyny, grają i śpiewają, czekamy na ich płytę.
Późno zaczyna się konferencja, świadectwo Lecha Dokowicza producenta i operatora filmowego. Mówił o sposobach działania Złego przez muzykę techno. Jak zwykle okazało się, że miłość Boga jest większa i potężniejsza. Ta wiedza jest poparta jego osobistym świadectwem, które z całego serca polecam. Jego filmy można obejrzeć na You tube (http://www.youtube.com/watch?v=4ju2KgXmJHs) i można nabyć płytę w naszej Diakonii Słowa i księgarni Wspólnotowa.
Późno się to skończyło, ale warto było, bo miłosierdzie Pana jest wielkie i świadectwo Lecha Dokowicza to dowiodło.
Zrobiło się zimno i niektórzy nie wytrzymali i poszli spać do szkoły. W nocy wiało, namiot chodził na wszystkie strony, rano wszystkie linki do śledzi były luźne, ale namiot nie odleciał, pewnie pomogło 30kg starości.
Straty są nieznaczne, trzeba tylko obniżyć scenę.
Pierwsze kroki do szkoły przypominają mi się socjalistyczne czasy – kolejki tym razem nie do sklepu, ale jak zwykle przed damskimi toaletami.
Śniadanie i warsztaty taneczne prowadzone przez lidera Stróżów Poranka Pawła Chustaka, nabywam płytę i nie żałuję tej decyzji, a tańce cóż młodzi są w tym znacznie lepsi.
Obiad, Msza Święta i nabożeństwo prowadzone przez wspominanego księdza Macieja Sarbinowskiego SDB. W tym nabożeństwie można było się nauczyć właściwych relacji pomiędzy dziećmi i ojcami. Wiem, że z tym jest trudno, ale znakomitym nauczycielem jest sam Jezus. W czasie tego nabożeństwa była znakomita okazja do uleczenia relacji ojciec dziecko, a indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem zakończyło ten wspaniały czas.
Zaczyna się muzyka na scenę wkracza zespół Living Stones (http://www.thelivingstones.kdm.pl/). Tradycji stało się zadość i po koncercie kupuję dwie płyty, Warto było. Dobra gitarowa muzyka z chrześcijańskim przesłaniem.
Jeszcze tylko koncert Grupy Projekt (http://www.grupaprojekt.pl/). Kończy się późno.
Jeżeli tak można powiedzieć to gwiazda tegorocznego sejmiku zespół Anastasis (http://www.myspace.com/anastasisnew) zaczyna się rozkładać na scenie. No cóż gwiazda to gwiazda. Grają ostro, oj jak ostro i umieją to robić. Muzyka niby prosta, ale mnóstwo w niej niespodzianek a teksty to prawdziwe chrześcijaństwo.
Kończy się koncert po północy i zaczyna się prawdziwa praca dla księży i diakoni modlitwy. Przez trzy godziny dokonują się prawdziwe cuda chrześcijaństwa młodzi ludzi wracają do Boga. Diakonia modlitwy modli się, a kapłani robią to, co do nich należy – spowiadają. Teraz widać jak ten Sejmik został dobrze przygotowany. Najważniejsza okazała się przygotowanie duchowe tych wspaniałych czterech dni. To modlitwy, ofiary, posty i głośne wołanie do Boga sprawiło, że w czasie tych dni działy się cuda.
Niedziela, jak zwykle mycie – znów kolejka dla kobitek składanie namiotu, konferencja Andrzeja Sypniewskiego (Syper Force – http://www.syper–force.cba.pl/) i najważniejsze Msza Święta. Nadchodzi kazanie, ksiądz Jacek namawia wszystkich księży aby każdy się wypowiedział. Zaczyna od siebie i moim zdaniem najlepiej podsumowuje ten czas, a brzmiało to mniej więcej tak.
Śp. ksiądz Kazimierz Lewandowski mnie zdenerwował, bo umarł za wcześnie, mógł to zrobić, ale dopiero po sejmiku. Bóg jednak ma swoje plany i bierze do siebie, tych na których czas.
Na pierwszy rzut oka żart, lecz w tych słowach była moc i wiara w Kościół żywych i umarłych. Ksiądz Lewandowski był pomysłodawcą i pierwszym głównym organizatorem Sejmików jeszcze wtedy w Skrzatuszu. To On dla nas wszystkich tam zgromadzanych jest ojcem duchowym. Dalej kontynuuje Ksiądz Jacek na tym sejmiku miał być Ireneusz Krosny, Ksiądz Biskup Edward Dajczak, Stróże Poranka, i jeszcze paru innych, sądząc po ludzku zabrakło prawdziwych gwiazd, ale co najważniejsze nie zabrakło Jezusa i to ON naprawdę był najważniejszy w tym czasie.
Trzeba jeszcze podkreślić znakomita prace diakoni ewangelizacyjnej. Ewangelizacja była wszędzie: w kolejce do prysznica, podczas obiadu, koncertów, paneli dyskusyjnych. Nikt nawet ten, który nie znal nikogo nie czul się osamotniony a ludzie z diakoni doskonale próbowali wszystkich zapoznać i świadczyli o tym że Jezus naprawdę kocha nas wszystkich.
Ja nie będę wspominał naprawdę dobrych koncertów czy innych wydarzeń, ale wciąż w moich uszach i oczach jest obraz młodych ludzi, w oczach których było widać pragnienie Boga i na tym sejmiku to pragnienie zostało zaspokojone i jeszcze Duch Pana, który rozpościerał się nad lotniskiem w Broczynie.
Jak zwykle okazało się, że Pan Bóg zaspakaja wszystkie potrzeby ludzi, bo tak naprawdę Miłość jest najważniejsza.
I refleksja na koniec, co za rok? Bardzo chcę tam być, bo po prostu warto, dla siebie, swoich córek, żony a przede wszystkim dla Jezusa.
Do zobaczenia za rok
 
- Robert Sobczyk
 

Wejdź na galerię fotograficzną - https://picasaweb.google.com/117551787993854176421/ScrapbookPhotos#


Zobacz także: